Once in a while there becomes a time, when everything I touch is falling apart and there's nothing I can do about it. The only thing I would like to do then is to disappear somewhere where no problem could find me, be with friends to protect me from all the evil of this world, to held me from falling down.
And I'm scared back again, because nothing is under my control and I'm like a leaf on the wind, which can do nothing but watch with afraidness where it's heading.
People around me seem so strange even though I've known them for all my live. I'm afraid to screw something up so badly and I'm trying to explain but no one seems to understand what I'm saying. It's just like I'd speak some different language no one have ever heard before.
I don't know what should I do or where should I go. I don't know if I can talk with somebody, because I'm not sure he really cares or is just pretending.
I know nothing and the only thing I can be sure in my life is constant pain. Even if I try to belive in myself there are people appearing who know nothing about me and just want to crush me. I'm fragile, please don't...
But they do.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Czy lepiej zmarnować dwa lata życia czy jednak całe życie? Czy robić to, co się lubi czy to, za co teoretycznie dostanie się większe pieniądze? Czy jest już za późno na wybory? Czy już jest za późno, by zawrócić i wybrać drogę, która prowadzi do szczęścia? Nie wiem, co ze sobą zrobić. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość. Nie wiem nic.
See a new beginning rise behind the sun... We can never catch up to them as fast as we run.
poniedziałek, 31 marca 2014
Ostatnimi czasy odczuwam wielką nietolerancję na nietolerancję.
Taka Joanna chodzi i pyta wszystkich dookoła jaki jest ich stosunek do homoseksualistów. A co mnie do tego podkusiło? Na zajęciach z angielskiego poznałam pewnego araba, który jest bardzo uprzejmy i wesoły, aczkolwiek jego wadą jest to, że, dokładnie tak samo jak wszyscy obywatele jego kraju, nie znosi gejów, nawet ich nie znając. Twierdzi, że kara śmierci (!) za homoseksualizm jest wysoce odpowiednia. Zresztą to dziwny kraj, gdzie ja sama zostałabym ukamienowana jeszcze zanim skończyłabym 12 lat. Do czego dążę: Zaczęłam się zastanawiać, na ile jestem krytyczna wobec niego, a na ile nie znam po prostu opinii mego otoczenia.
Z satysfakcją stwierdzam, iż zdecydowana większość moich znajomych nie ma nic przeciwko homoseksualizmowi i biseksualizmowi. Tak samo ich to obchodzi jak wiadomość na to, że ktoś jest hetero. I bardzo dobrze, bo sama mam takie podejście.
Co do mniejszości, która jednak nie toleruje homo i bi... Zapytani czy bardziej nie tolerują lesbijek czy gejów jednogłośnie odpowiadają gejów. Ciekawe, prawda? Czy nam, kobietom, pozwala się na więcej? Osobiście uważam, że jest to jasne jak słońce, dlaczego paniom można więcej: starzy, obleśni perwerci chętnie zrobią sobie dobrze, oglądając dwie panie w akcji, natomiast panowie razem ich obrzydzają.
Niektórzy twierdzą, że odrzuca ich sytuacja z "nie tą dziurką" i dlatego są nietolerancyjni. Dobra, dobra, ale hetero też czasem uprawiają anal i co teraz? Będziesz pytać każdą poznaną osobę czy uprawia anal, bo jeśli tak to nie chcesz jej znać? No błagam...
Kolejny argument "Bo facet ma być facetem, a nie pizdą!" - no moi drodzy.. Znam więcej hetero pizd niż bym sobie tego życzyła.
Dalej: "Bo to nienaturalne." - w naturze (czyli również u zwierząt) występuje mnóstwo przypadków homoseksualizmu i tu polecę wikipedią: "Odnotowano je do tej pory u ponad 1500 żyjących na wolności gatunków [...]. W opiniach niektórych badaczy zwierząt, np. wśród żyraf czy bizonów zachowania homoseksualne są częstsze od heteroseksualnych."
No i oczywiście argument ostateczny "Bo nie.", z którym nijak nie idzie polemizować oprócz tego, że jet bezsensowny.
A teraz sobie pomyślcie o swoim najbliższym przyjacielu. Dziewczyny oczywiście o przyjaciółkach, faceci o kumplach. Niech każdy pomyśli o kimś swojej płci. Ta bliska ci osoba, nagle wyznaje ci (a znacie się już chyba długo), że jest homo. Czy teraz twoja nietolerancja przeminie czy jednak przekreślisz te wszystkie lata, bo kłóci się to z twoimi wyobrażeniami? Czy uciekniesz w panice, że zaraz się na ciebie rzuci i wyzna ci miłość? Czy zostaniesz, bo to ta sama osobą, którą znasz od lat?
Moja bliska przyjaciółka powiedziała mi kiedyś: nie toleruję tego, ale gdybyś to była ty, to co innego. O ile kocham ją za wszystkie miłe, a nawet czasem i za niemiłe słowa w moim kierunku, o tyle czuję się z tym źle. Gdybym była homo, poznałabym zapewne wiele osób z tego kręgu i nie chciałabym, aby ktoś ich nie tolerował ze względu na to, co robią w łóżku.
Jak dla mnie: póki się z tym nie obnosisz, jak znany polityk z wibratorem albo znany ksiądz z radiem, póki nie wpychasz tego na siłę wszystkim dookoła, jest ok. To trochę jak wiara, którą osobiście przyrównuje do penisa: "Fajnie, że masz. Pokazywanie publiczne jest raczej nieakceptowalne. Wciskanie innym do ust jest nie do przyjęcia!"
To, co dzieje się w łóżku, zazwyczaj tam zostaje, a jeśli miałabym klasyfikować to chyba bardziej nie podobałby mi się pissing, a na świecie są i gorsze rzeczy.
Tym przemiłym akcentem i zgorszoną miną na koniec pragnę zakończyć. Zmyjcie dobie zgorszenie z twarzy tą piękną piosenką: