czwartek, 28 kwietnia 2016

Kiedyś zastanawiałam się skąd niektórzy ludzie biorą tyle energii i zapału do pracy. Teraz już chyba wiem.

To bardzo pocieszające i budujące, w końcu znaleźć rzecz, którą chcesz robić w życiu.
Myślę o moich studiach. Tak, studiuję na małej uczelni i tak, mam świadomość tego, że politechnika dawała mi lepsze możliwości zarobku. Ale co z tego? Czy nie lepiej robić to, co kochasz i dostawać za to pieniądze niż zarabiać pieniądze po to, żeby robić to co kochasz?
Mój apetyt na życie rośnie z każdą chwilą. To nie to samo, co na pg. Wtedy chciałam iść po linii najmniejszego oporu i, prawdę powiedziawszy, mój kierunek w ogóle mnie nie interesował. To była równia pochyła. Cieszę się, że odważyłam się na tak ogromną zmianę. Każdemu życzę takiej odwagi.
Wielu ludzi wciąż negatywnie komentuje tę decyzję. Mówią głównie o możliwych zarobkach czy stopnia powagi przyszłej pracy. Ale to nie oni będą żyli moim życiem. Uważam, że jeśli coś kochasz i nie boisz się w to zaangażować całym sercem, jaka by nie była to praca, będziesz zarabiał dobrze.

Co jeszcze daje mi siłę w życiu? Przyjaciele. To jak wiele szczęścia i miłości czuję z ich strony, nawet gdy jest źle, jest niesamowicie budujące. Wiadomo, czasem się coś pieprzy, ale warto walczyć. Nawet gdy z nimi nie rozmawiam przez tydzień czy dłużej, wiem, że tam są i jest dobrze. Oni są dla mnie, a ja dla nich. Jestem bardzo bogatym człowiekiem, głównie dzięki nim.

Na zakończenie: Sick Puppies. Enjoy.


sobota, 27 czerwca 2015

Wiara.

Co mnie nakłoniło do napisania tego posta? Hmm.. Ślepa wiara w to, co napisano chuj czasu temu w jakiejś książce o wielu autorach i uznano, że jest to prawda absolutna.

W pierwszej kolejności chciałabym wyjaśnić kwestię walki z wiarą. Nie walczę z wiarą. Szanuję ludzi, którzy wierzą i wiedzą dlaczego wierzą. Nie mam szacunku, dla tych, którzy wierzą, bo tak ich wychowano bądź bo tak trzeba. To nie jest żaden argument.

Wkurwiają mnie, bo inaczej nie mogę tego nazwać, ludzie, którzy wymienili mózg na zwitek kartek ze starej książki posklejanych stekiem kłamstw. Za każdym razem, gdy z nimi dyskutuję w końcu zrezygnowana postanawiam się już więcej nie odzywać. To jak rzucanie grochem o ścianę. Wyobrażacie sobie rozmowę z zombie, który nie używa swojego mózgu? Z góry stracona dysputa.


Co więcej, wystarczy spojrzeć na karty historii, żeby ujrzeć ile złego ludzie uczynili w imię tego, co w owej książce zostało napisane. Ale nie chodzi tylko o biblię. W każdej religii spotkamy fanatyków, którzy walczą z niewiernymi.

Fanatyzm jest chorobą, która toczy wielu ludzi. Fanatyzm jest chorobą przez którą wielu ludzi zginęło, ginie i będzie ginąć.

Zastanawiam się jakby wyglądał świat, gdyby ludzie przestali w końcu wciskać innym swoje wierzenia niczym pedofil penisa w usta niewinnego dziecka.



czwartek, 11 czerwca 2015

Bezsenna noc i przemyślenia.
Niedawne wybory widocznie podzieliły Polaków. Pamiętam jak w rodzinie kłóciliśmy się na kogo nie głosować. Z jednej strony szogun z drugiej konserwatywny katolik. Wybór wręcz tragiczny, nikt nie jest zadowolony, ale oboje jakoś dotarli do drugiej tury. Obudź się Polsko, nie głosuj przeciw, głosuj za.
Zastanawia mnie czy po wynikach z pierwszej tury Polacy głosujący 'przeciw komuś' nie pluli sobie w brodę. Wysokie poparcie dla Kukiza ukazało, że w Polsce narasta bunt przeciw systemowi. Młodzi ludzie w końcu poszli do urn, ale nie głosowali na 'starych wyjadaczy', głosowali na człowieka, który wyłonił się z niezadowolenia. Już się zaczęło.
Głównie starsi ludzie głosowali za tym co znają. Czy boją się zmian? Czy podoba im się obecna Polska? Tego nie wiem. Wiem jedynie, że dobrze nie jest.
Potrzebujemy silnego państwa. To przykre, że młodzi ludzie uczą się języka 'by mieć szansę za granicą'. Wszyscy emigrują jak mają tylko szansę. To naród tworzy państwo, nie politycy. Wkrótce, nie zostanie tu nikt. Młodzi wyemigrują w poszukiwaniu chleba, zbyt starzy, by emigrować w końcu umrą. Po co krew przelana za Polskę? Nie wykończyły nas wojny, nie wykończyły nas rozbiory, wykańcza nas polityka. Polityka pełna egoistów, którzy patrzą tylko na swoje potrzeby, którzy nie rozumieją problemów zwykłych Polaków i nawet nie chcą ich poznać. Dopchać się do koryta i wytrwać tam jak najdłużej - to ich cel.
Polskę toczą choroby polityki i biurokracji. Jednak chory system chyli się ku upadkowi. Wystarczy otworzyć oczy, nastawić uszy, by zauważyć jak gniew Polaków rośnie.