poniedziałek, 8 stycznia 2018

Palacze do wystrzelania! Cel! Pal! A raczej: NIE PAL!

A tak całkiem serio: palę papierosy codziennie od kilku lat i nie zliczę ile razy ktoś chciał mnie uratować przed moim nałogiem mówiąc: "Taka ładna dziewczyna, a pali - i po co to?" czy "Sama się głupio trujesz!" I nie będę tu walczyć za tymi, którzy palą, bo to głupie (jeśli ktoś uważa, że palenie nie jest głupie to albo za krótko palił albo sam jest głupi), denerwuje mnie jednak, że osoby niepalące walczą ze mną. Każdy mój papieros jest dla nich zaproszeniem do niekończącej się batalii jakie to papierosy są złe - opowiadają o reportażach w telewizji, o przypadkach znajomych czy rodziny, o strasznych konsekwencjach, o szkodliwości nawet jednego papierosa. Samo tłumaczenie, że wiem, na co się decyduję nie pomaga. Nawet kiedy mówię, że alkohol też jest szkodliwy to słyszę, że to co innego. 

W imieniu siebie samej i moich współpalaczy:
Moi drodzy, na każdej paczce są informacje, jakie ciekawe substancje można napotkać w tej małej paczuszce oraz jakie niewyobrażalne rzeczy mogą się nam przytrafić. Ponadto jedna paczka kosztuje teraz około 15zł. Jak zaczynałam kosztowała 10. Jak zaczynała moja siostra kosztowała 5. Skoro nie przekonują nas ani te informacje ani te statystyki to na pewno wasze gorzkie żale nas też nie sprowadzą na dobrą drogę.

Amen.


czwartek, 28 kwietnia 2016

Kiedyś zastanawiałam się skąd niektórzy ludzie biorą tyle energii i zapału do pracy. Teraz już chyba wiem.

To bardzo pocieszające i budujące, w końcu znaleźć rzecz, którą chcesz robić w życiu.
Myślę o moich studiach. Tak, studiuję na małej uczelni i tak, mam świadomość tego, że politechnika dawała mi lepsze możliwości zarobku. Ale co z tego? Czy nie lepiej robić to, co kochasz i dostawać za to pieniądze niż zarabiać pieniądze po to, żeby robić to co kochasz?
Mój apetyt na życie rośnie z każdą chwilą. To nie to samo, co na pg. Wtedy chciałam iść po linii najmniejszego oporu i, prawdę powiedziawszy, mój kierunek w ogóle mnie nie interesował. To była równia pochyła. Cieszę się, że odważyłam się na tak ogromną zmianę. Każdemu życzę takiej odwagi.
Wielu ludzi wciąż negatywnie komentuje tę decyzję. Mówią głównie o możliwych zarobkach czy stopnia powagi przyszłej pracy. Ale to nie oni będą żyli moim życiem. Uważam, że jeśli coś kochasz i nie boisz się w to zaangażować całym sercem, jaka by nie była to praca, będziesz zarabiał dobrze.

Co jeszcze daje mi siłę w życiu? Przyjaciele. To jak wiele szczęścia i miłości czuję z ich strony, nawet gdy jest źle, jest niesamowicie budujące. Wiadomo, czasem się coś pieprzy, ale warto walczyć. Nawet gdy z nimi nie rozmawiam przez tydzień czy dłużej, wiem, że tam są i jest dobrze. Oni są dla mnie, a ja dla nich. Jestem bardzo bogatym człowiekiem, głównie dzięki nim.

Na zakończenie: Sick Puppies. Enjoy.


sobota, 27 czerwca 2015

Wiara.

Co mnie nakłoniło do napisania tego posta? Hmm.. Ślepa wiara w to, co napisano chuj czasu temu w jakiejś książce o wielu autorach i uznano, że jest to prawda absolutna.

W pierwszej kolejności chciałabym wyjaśnić kwestię walki z wiarą. Nie walczę z wiarą. Szanuję ludzi, którzy wierzą i wiedzą dlaczego wierzą. Nie mam szacunku, dla tych, którzy wierzą, bo tak ich wychowano bądź bo tak trzeba. To nie jest żaden argument.

Wkurwiają mnie, bo inaczej nie mogę tego nazwać, ludzie, którzy wymienili mózg na zwitek kartek ze starej książki posklejanych stekiem kłamstw. Za każdym razem, gdy z nimi dyskutuję w końcu zrezygnowana postanawiam się już więcej nie odzywać. To jak rzucanie grochem o ścianę. Wyobrażacie sobie rozmowę z zombie, który nie używa swojego mózgu? Z góry stracona dysputa.


Co więcej, wystarczy spojrzeć na karty historii, żeby ujrzeć ile złego ludzie uczynili w imię tego, co w owej książce zostało napisane. Ale nie chodzi tylko o biblię. W każdej religii spotkamy fanatyków, którzy walczą z niewiernymi.

Fanatyzm jest chorobą, która toczy wielu ludzi. Fanatyzm jest chorobą przez którą wielu ludzi zginęło, ginie i będzie ginąć.

Zastanawiam się jakby wyglądał świat, gdyby ludzie przestali w końcu wciskać innym swoje wierzenia niczym pedofil penisa w usta niewinnego dziecka.