Cześć! Mimo że nie przepadam za "sesyjkami" zdjęć z lapka, postanowiłam zrobić wyjątek, gdyż mamy szczególną okazję, moi mili państwo. Jakaż to okazja?
Walka z samą sobą ma coraz bardziej pozytywne skutki. Dzisiaj sytuacja wygląda tak: 9,5 kg w dół, a na liczniku zmieniła się liczba z przodu! :D
Daję radę, wszystkie niewierzące we mnie chujki :P
Dziękuję, do widzenia. Dumna z siebie w chuj, Deszczu.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Gokarty to naprawdę coś fajnego! Niestety zapomniałam zrobić jakieś fotki, ale wszystko przede mną, w końcu zakładam, że znajdę się tam jeszcze nie raz. :D Na samym początku wolna jazda, aby zapoznać się z całym torem i sposobem prowadzenia karta. Kolejne okrążenia coraz szybsze i coraz mniej ostrożne. W końcu przestałam używać hamulca i używałam tylko pedału gazu - dodając na względnie prostych odcinkach i na sekundy odpuszczając przy zakrętach, aby nie wbić się w bandę. Było super zajebiście, jakby ktoś pytał :D
Spałam dziś 12 godzin przez co dzień wydaję się być dużo bardziej pozytywy od poprzednich. Śniła mi się dzisiaj Tysii i Brzezia, także pozdrawiam w tym miejscu te osóbki.
Chyba moja dietetyczka się na mnie jutro zawiedzie, ale raczej nie bardziej niż ja.
To teraz proszę odkręcić na maksa głośniki i posłuchać tej oto pięknej życiowej pieśni zespołu System of a Down:
Dziękuję, do widzenia.
Deszczu
P.S. Nowy odcinek Czystej Krwi jest zajebisty. Szkoda tylko, że to wszystko zaczęło tak strasznie odbiegać od książek Charlaine Harris.
piątek, 3 sierpnia 2012
Lato zdaje się być coraz bardziej nudne, kolejne dni są coraz bardziej monotonne, coraz mniej się zmienia i zaskakuje. Tęsknię za czasami, kiedy jeden sms wystarczał by z całą paczką ludzi wyjść nawet na piwo. A teraz mamy wakacje, ostatnie wakacje przed studiami i każdy chce albo zarobić albo wycisnąć je do końca. Najbardziej irytuje, że ludzie, na których zawsze można było liczyć, wciąż mają ważniejsze sprawy. Cóż... bywa i tak, a mnie pozostaje żalić się do tego małego kawałka internetu, który posiadam na własność.
Nie jest tak, że nie mam z kim porozmawiać, bo rozmówcy zawsze się znajdą, jednak ja chcę czegoś więcej niż wspólnie spędzonych kilku chwil, a już szczególnie za pośrednictwem internetu.
Może jestem coraz bardziej marudna, coraz bardziej wymagająca, coraz bardziej upierdliwa, ale nie mogę nic z tym zrobić.
Chcę się wybrać gdzieś za miasto. Na jakąś wiochę albo do jakiegoś miasteczka nad jeziorem albo morzem. Dołuje mnie to przebywanie niezmiennie w jednym miejscu. Chcę zmiany. Przynajmniej na kilka dni.
A kolejne wpisy znów są coraz bardziej chujowe i emoskie. Bywa.